Kategorie
Aktualności

Podsumowanie sezonu 2016

Dobiegł końca debiutancki sezon Rakiet w rozgrywkach PLFA 2. Sezon długi, pełny zwrotów akcji i rozczarowań, ale satysfakcjonujący.

 

Zdobycie rok temu brązowego medalu PLFA-8 rozbudziło apetyty zarówno zawodników jak i włodarzy klubu. Wynik ten pokazywał, że w drużynie drzemie potencjał, dlatego podjęto wyzwanie przystąpienia do rozgrywek ligowych w 11-osobowej formule.

2015-11_naborTaka decyzja, oprócz kwestii organizacyjnych i finansowych, wiązała się przede wszystkim z potrzebą zbudowania szerszego składu. Przeprowadzony w listopadzie nabór w pełni zaspokoił tą potrzebę. Co więcej, do sztabu szkoleniowego dołączył doświadczony trener Ralph Mcgaw, który objął funkcję Head Coach’a. Niestety w połowie grudnia drużynę opuścił lider ataku, główny rozgrywający – Daniel Krawiec. To oznaczało zmiany w ofensywnym stylu gry Rockets w nadchodzącym sezonie.

Przed startem rozgrywek nasz zespół miał dwie próby generalne. Pierwsza miała miejsce w kwietniu w Mielcu (wspólny trening i “gierka” z Aviators), a druga pod koniec maja w Wyszkowie. Obie nie wypadły okazale, ale po meczu z Rhinos (przegranym 0-41) do drużyny dołączył amerykański rozgrywający Joshua Ross. Był to bez wątpienia punkt zwrotny w przygotowaniach do zbliżającego się sezonu w PLFA 2. Zaczęła się w walka z czasem i próba zdążenia ze zmianą ofensywnej filozofii gry zespołu.

Na inaugurację w Krakowie 19 czerwca wszystko było gotowe. Może nie zgrane w stu procentach, ale jednak gotowe. Mecz z Tigers miał być klasyczną zapłatą frycowego przez debiutantów. Tymczasem pojedynek rozpoczął się sensacyjnie. Po przyłożeniach Łukasza Kudły i Michała Tittingera prowadziliśmy po trzech kwartach 12-0. Zabrakło odrobiny szczęścia i kilku centymetrów by kolejne punkty dołożyli Tomasz Tittinger (złapał piłkę w end zone, ale czubkiem buta nadepnął na linię), Mark Kwoka (2 jardy przed polem punktowym nadepnął na linię boczną) czy Kuba Chlebica (wypchnięty za boisko kilka jardów przed end zone po przebiegnięciu niemal całego boiska w akcji powrotnej). Niestety w ostatnich 12 minutach wzięło górę doświadczenie miejscowych i to ich dwie skuteczne akcje przechyliły szalę zwycięstwa na ich stronę (12-14).

Ta porażka okazała się brzemienna w skutkach z dwóch powodów. Przede wszystkim, jak się później okazało, ta czwarta kwarta zaważyła na braku awansu do play offów przez Rakiety. Niestety po tym spotkaniu z drużyną rozstał się trener Mcgaw.

Przegrana końcówka meczu i zawirowania w sztabie trenerskim odbiły się na morale zespołu. Mecz w Olkuszu to potwierdził. Bardzo mocna drużyna Silvers od początku do końca kontrolowała spotkanie i skutecznie punktowała wszelkie błędy Rakiet, które nie miały pomysłu na zaskoczenie rywali. Dwa przyłożenia Michała Tittingera i safety Dawida Rydla pozwoliły tylko zmniejszyć rozmiary porażki (16-35).

Na szczęście czas działał na korzyść rzeszowian. Pierwszy domowy mecz z Zagłębie Steelers odmienił nastroje. Wcześniej, po meczu w Olkuszu, Zarząd klubu podjął decyzję o powierzeniu formacji defensywnej Mateuszowi Kucowi. Filar obrony w poprzednim sezonie niestety doznał w okresie przygotowawczym poważnej kontuzji zerwania wiązadeł w kolanie i sezon jako zawodnik miał stracony. Ale wzmocnił drużynę jako trener. I zrobił to wyśmienicie. W pierwszych dwóch pojedynkach Rockets stracili w sumie 49 punktów. Od momentu przyjścia Kuca stracą ich już tylko 14 w czterech meczach.

2016-07-24_steelersEwoluowała również ofensywa. Zawodnicy formacji ataku dopracowali koncepcję gry Joshuy Rossa i pokazali to w meczu z “Hutnikami”. To była koncertowa gra, w której goście nie mieli absolutnie nic do powiedzenia. Ofensywa prowadzona przez amerykańskiego QB zdobyła aż 7 przyłożeń (J. Ross – 3, M. Tittinger – 2, A. Łysakowski i Ł. Kudła – po 1). Formacja obrony stanowiła w tym meczu monolit niemal nie do przejścia. W całym meczu oddała przeciwnikom zaledwie 16 jardów oraz zaliczyła aż 4 przechwyty, z których jeden Marcina Szczepańskiego zakończył się jego touchdownem. Końcowy wynik meczu brzmiał 55-0.

Po takim zwycięstwie można było przystąpić do wojny z Kraków Tigers. Meczu o wszystko dla rzeszowian. Przegrana oznaczała koniec marzeń o play-offach. Wygrana dawała jeszcze na to nadzieje, choć nie wszystko pozostawało w naszych rękach.

Mecz, który odbył się 6 sierpnia na stadionie przy ul. Wyspiańskiego, był najlepszym widowiskiem jakie mogli zobaczyć miłośnicy futbolu amerykańskiego w Rzeszowie do tej pory. Było w nim wszystko co najważniejsze w tym sporcie. Rozpoczęło się wyśmienicie dla gospodarzy. Po fenomenalnym 56-jardowym biegu Macieja Szlęzaka Rakiety objęły prowadzenie 7-0. Odpowiedź Tygrysów była natychmiastowa. Na szczęście nie udało im się podwyższyć po przyłożeniu i do przerwy wynik brzmiał 7-6. Drugą połowę lepiej zaczęli krakowianie i po przyłożeniu i podwyższeniu za 2 pkt wyszli na prowadzenie 7-14. Tym razem Rockets odpowiedzieli szybko. Sprawy w swoje ręce wziął Joshua Ross, który pokonał 43 jardy i wbiegł w pole punktowe. Niestety nieudane podwyższenie sprawiło, że po trzech kwartach traciliśmy do Tigers jeden punkt. W ostatniej odsłonie meczu długo żadna ze stron nie mogła nawet zbliżyć się do pola punktowego rywali. Kluczowa akcja odbyła się na 3 minuty przed końcem meczu. Po trzech nieudanych próbach Joshua Ross podjął decyzję o wykonywaniu field goala. Było to o tyle ryzykowne, że do tej pory w żadnym meczu nie podejmowano nawet próby zdobycia punktów w ten sposób. Udało się! Patryk Sapiński kopnął piłkę z 33 jardów do bramki i został bohaterem meczu. Zwycięstwo 16-14.

W tym momencie “play-off picture” wyglądał tak: nam pozostawały dwa mecze z Mielcem, które musieliśmy obowiązkowo wygrać chcąc mieć szanse na walkę o PLFA 1, natomiast Tygrysom zostały 4 mecze, z których musieli przynajmniej jeden przegrać. Niestety nie przegrali. Jedyną ich porażką w sezonie zasadniczym była właśnie ta w Rzeszowie, dzięki czemu wygrali Grupę Wschodnią.

Pojedynki z Mielcem można określić jednym zwrotem: Rakiety zestrzeliły Lotników… dwukrotnie. W pierwszym meczu w Rzeszowie wygraliśmy 42-0. Przyłożenia zdobyli: J. Ross i M. Tittinger – po 2, T. Tittinger i M. Kwoka – po 1. Warty odnotowania jest fakt, że w tym meczu formacja defensywy zdobyła… 44 jardy!

Jeszcze większa dominacja Rockets nad Aviators była podczas meczu w Mielcu. Gospodarze nie mieli argumentów na świetnie funkcjonujący zespół z Rzeszowa. Fenomenalnie znowu zagrała defensywa zdobywając aż 78 (!) jardów, jedno przyłożenie (J. Ligas) i dwa safety. Formacja ataku dorzuciła 6 przyłożeń, a prym w niej wiódł Jakub Chlebica, który zaliczył trzy touchdowny. Dwa dołożył J. Ross a jeden Łukasz Kudła. Sezon ligowy został zakończony z przytupem zwycięstwem 50-0.

2016-09-18_off-defKameralne zakończenie sezonu odbyło się 18 września na stadionie w Przybyszówce. Tego dnia odbył się bowiem “Respect Bowl”, czyli pojedynek Offence vs. Defence. Wprawdzie pogoda nie dopisała i rywalizacja toczyła się w strugach deszczu, jednak nikt nie zamierzał odpuszczać tak prestiżowego starcia. Mecz zakończył się remisem i oficjalnym zamknięciem sezonu 2016.

Teraz czas na krótki odpoczynek i ruszą przygotowania do kolejnego sezonu. Są rachunki do wyrównania…

 

Statystyki sezonu 2016:

Ostateczny bilans Rzeszów Rockets w rozgrywkach Grupy Wschodniej PLFA II to trzecie miejsce, 8 punktów, 4 zwycięstwa i 2 porażki, bilans punktów zdobytych i straconych 191 – 63. Szczegółowe wyniki – TUTAJ

Najwięcej punktów zdobyli:
1. Joshua Ross – 48 (8 TD)
2. Michał Tittinger – 44 (7 TD)
3. Łukasz Kudła – 24 (3 TD)

Pełne statystyki indywidualne – TUTAJ